Jeśli raniąc mnie, sam nie czujesz się zranionym to nigdy nie mów mi że mnie kochasz
Po prostu się uśmiechnę i dalej będę udawać, że jest ok, że nic mnie nie zraniło. Nawet jeśli lecą łzy, bo tak jest łatwiej.
Albo kogoś kochasz i jesteś w stanie zrobić dla tej osoby wszystko, albo nie.
Nie ma nic pomiędzy.
Uważam, że nawet, gdy rany się goją, nie jesteś już wtedy tą samą osobą.
Miłość była, jest i będzie zawsze tylko żeby była idealna potrzeba by dwoje ludzi rozmawiało ze sobą chociażby o najmniejszej błahostce. Bo w związku jest potrzebna rozmowa, porozmawiajcie o tym co was zabolało lub co nie pasowało i nie obrażajcie się na siebie, bo wraz z każdym cichym dniem ta miłość gaśnie i im więcej niepotrzebnych kłótni i cichych dni tym tej miłości brak, bo całe to uczucie, które razem budowaliście wygasa i wkrótce wygaśnie. Więc postarajcie się o siebie w końcu, pokażcie, że wam na sobie zależy i na tej miłości, że chcecie siebie nadal tak samo jak na początku. Nie kłóćcie się o byle co, bo to nie o to chodzi a o to żeby zawsze przez największe bagno przechodzić razem i wspólnie pokonywać przeszkody. Jeśli pokonujecie to wspólnie to jesteście bardziej silniejsi i przetrwacie wszystko. Tylko wystarczą chęci i wytrwałość a będzie idealnie. A WIĘC WALCZCIE O SIEBIE BO NAPRAWDĘ WARTO DLA CZEGOŚ CO MOŻE PRZETRWAĆ DŁUGI CZAS I MOŻECIE ZE SOBĄ BYĆ AŻ DO ŚMIERCI!!!
Wróć kiedyś.
Opowiesz mi o swojej nowej miłości, a ja tobie opowiem o przelotnych znajomościach, w których próbowałam odszukać chociaż kawałka Ciebie
Co jeśli spytam Cię o powrót?Czy damy radę przeżyć jeszcze raz to? Czy damy radę z taką ciężką prawdą? Szczerze powiedz, w ogóle czy jeszcze warto?